Rodzaj koncertu: Po prostu... Filharmonia!Sala: Kameralna
Abonament: PPF2 - Po prostu... Filharmonia!
Cena: Dorośli – 30 zł, młodzież – 15 zł
Część 1: kalimba i marimba
Część 2: kalimba i marimba
Część 3: bębny
Część 4: instrumenty trzymane w dłoniach i dzwonki
Część 5: kalimba i marimba
Projekt 2: Dziwne kombinacje
...a ich przedmiotem będzie tradycja (obecna w historycznym repertuarze oraz instrumencie dla muzyki dawnej „emblematycznym” – violi da gamba, subtelnie brzmiącej, zdolnej do gry tak melodycznej, jak i akordowej) oraz nowoczesność (ta zamanifestuje się w nowej muzyce na stary instrument, ale też w nader oryginalnym pomyśle jego elektronicznej amplifikacji). Jednym z założeń cyklu Po prostu... Filharmonia! jest konfrontowanie sztuki dawnej i nowej – ich relacje mogą być różne i złożone, od inspiracji, afirmacji i naśladownictwa, poprzez polemikę, aż po dekonstrukcję i negację; nowe, odkrywcze spojrzenie na violę da gamba stanie się ciekawym przyczynkiem do refleksji na ten temat.
Perkusyjne dialogi z samym sobą
„Przez wiele lat poszukiwałem koncertu perkusyjnego dla solisty bez towarzyszenia orkiestry – lecz niczego takiego nie znalazłem. Zdecydowałem się więc napisać własny” – tak David Hildebrandt komentował punkt wyjścia dla swego niezwykłego projektu. Ideą przewodnią było dlań wykorzystanie siebie jako muzyka „zewnętrznego” – stąd pomysł, by użyć nagrania w pętli: grać i jednocześnie nagrywać/odtwarzać własną grę. Żaden materiał nie jest zarejestrowany wcześniej – całość jest aktualną kreacją koncertu. Składa się z pięciu części, uczestniczą w nich różne instrumenty. W odcinkach skrajnych dwa melodyczne: kalimba (zanza; idiofon afrykańskiego pochodzenia, w którym na rezonansowym pudle osadzone są metalowe lub trzcinowe języczki, szarpane palcami grającego) oraz marimba, w środku zaś – bębny grające jedną ekstatyczną frazę accelerando oraz instrumenty trzymane w dłoniach i dzwonki. W autorskim komentarzu David Hildebrandt zwraca uwagę na swą fascynację muzyką minimalną, strukturami polimetrycznymi, zdradza też, że inspiracją dla niektórych fraz był sławny The Köln Concert Keitha Jarretta.