Rodzaj koncertu: Symfoniczne, oratoryjne, chóralneSala: Koncertowa
Abonament: C2 - Koncerty symfoniczne, Z2 - Złoty abonament
Cena: 25, 45, 55, 70, 80 zł
W pełnej niepokojów epoce między Wielką Rewolucją a kampaniami napoleońskimi styl héroïque i militaire był popularny i często obecny także w twórczości Beethovena. Jego III Symfonia jest nie tylko wspomnieniem kultu Napoleona, lecz także fascynacji twórcy stylem francuskiej opery rewolucyjnej – z tego samego ducha wywodzi się Fidelio, Piąta, wielkie uwertury i V Koncert fortepianowy. Architektonika ostatniego z wymienionych dzieł – trzyczęściowy cykl złożony z formy sonatowej, części lirycznej i ronda, pozostaje w zgodzie z konwencją, nowością jest natomiast zwiększona rola orkiestry, której traktowanie zwiastuje już symfoniczne koncerty epoki romantyzmu i neoromantyzmu – nic więc dziwnego, że właśnie wielcy romantyczni pianiści, zwłaszcza Clara Schumann i Ferenc Liszt, ten właśnie z Beethovenowskich koncertów grywali najchętniej, rozsławiając go na światowych scenach. Zadziwiają niespotykane wcześniej rozmiary części pierwszej – partia fortepianu, skrząca się wysokiej próby wirtuozerią, już nie tylko tradycyjnie dialoguje z orkiestrą, ale wręcz walczy z nią o pierwszeństwo,
wpisując się w gęstą, symfoniczną fakturę.
Twórczość Chopina z okresu warszawskiego jest w zasadzie utrzymana w stylu określanym jako brillant, formalnie bliskim klasycznym wzorcom lecz dopełniającym je błyskotliwą wirtuozerią biegników, pasaży i ornamentów. Do ostatnich ukłonów w jego kierunku (choć widać tu już wyraźne tendencje do przezwyciężania stereotypów brillant) należały m.in. dwa koncerty fortepianowe, stanowiące probierz kompozytorskich umiejętności i symbolicznie zamykające (formalnie ukończone już wcześniej) studia u Józefa Elsnera w Szkole Głównej Muzyki. Arcydzieła powstały w krótkich odstępach czasu, w latach 1829-1830. Wbrew numeracji opusowej (wynikającej z kolejności drukowanych wydań), Koncert f‑moll op. 21 został ukończony jako pierwszy, a niedługo potem Chopin przystąpił do pracy nad kolejnym, w tonacji e‑moll, późniejszym op. 11. Mimo przyjęcia bardzo podobnych założeń formalnych i fakturalnych dzieła się różnią. Oba są równie doskonałe, ukazując w pełni skalę talentu niespełna dwudziestoletniego autora. Koncert e‑moll (dedykowany Friedrichowi Kalkbrennerowi), zdaje się nieco bardziej dojrzały, wyważony, znać w nim (zwłaszcza w partii orkiestrowej) walor doświadczenia zdobytego przy tworzeniu Koncertu f‑moll – ów z kolei jawi się jako nieco bardziej spontaniczny. Dopełniają się doskonale, dając świadectwo przebudzeniu prawdziwie romantycznego ducha i indywidualnego już stylu swego twórcy.