Rodzaj koncertu: 4. Cudowne muzyczne maszyny, Po prostu... Filharmonia!Sala: Kameralna
Abonament: PPF4 - Po prostu... Filharmonia!
Projekt 4: Cudowne muzyczne maszyny
Wiele jest fascynujących instrumentów, które frapują nie tylko barwą brzmienia, ale samą konstrukcją. Jednak żadna muzyczna maszyna nie pobije w tej konkurencji organów. Biograf Jana Sebastiana Bacha – nota bene wielkiego organisty i wybitnego znawcy konstrukcji organów – profesor Christoph Wolff uważa, że do chwili wynalezienia komputerów, to właśnie organy były najbardziej skomplikowanym urządzeniem, które stworzył człowiek. Ci, którzy na przykład w XVIII wieku fascynowali się technologią, z podziwem przypatrywali się temu muzycznemu instrumentowi. Na przestrzeni wieków organy zmieniały się i rosły, ich konstrukcja stawała się coraz bardziej skomplikowana i wyrafinowana. Najstarsze z łatwością mieściły się na kolanach (średniowieczne organetto), z czasem urosły tak, że zaczęły wypełniać całe ściany świątyń i sal koncertowych. Bogactwo ich brzmienia do dziś budzi respekt.
Śpiewające organy – tytuł nie tylko symbolizuje delikatne brzmienie niewielkiego, średniowiecznego instrumentu zwanego portatywem lub organetto. Ma głębszy sens, który uznać można za metaforę repertuaru instrumentalnego XIV stulecia. W epoce ars nova, w jej dwóch głównych nurtach stylistycznych niemal zupełnie królowała muzyka wokalna. We Francji jasno świeciła gwiazda Guillaume’a de Machaut, Włochy natomiast mogły cieszyć się talentem Francesca Landiniego, który zresztą w pewnym iluminowanym kodeksie sportretowany został w momencie gry na portatywie. Repertuar francuski był bardziej różnorodny, obok kunsztownych motetów pojawiały się pierwsze polifoniczne msze, a świeckie pieśni (chanson) emanowały formalnym bogactwem (jedną z nich jest bardzo charakterystyczna ballada). We Włoszech kompozytorzy pisali rzeczy prostsze i rzadziej opracowywali teksty części mszalnych. Dopiero przełom XIV i XV stulecia, wyrafinowane czasy ars subtilior połączyły obydwa stylistyczne nurty, a za ich symbol uznać można twórczość Johannesa Ciconii. W jego dorobku włoska prostota harmonijnie połączyła się z francuską elegancją i sublimacją. Ale XIV wiek to także początki artystycznej muzyki instrumentalnej, której narodziny nie są do końca jasne. Jedno jest pewne: najwcześniejsze zapisy repertuaru kojarzonego z organami są opracowaniami utworów wokalnych (tak zwane intawolacje). Taka po prostu była praktyka: na organetto bądź innych instrumentach wykonywano muzyczną warstwę dzieł wokalnych. Prawdziwe bogactwo oryginalnej muzyki instrumentalnej przyniesie dopiero XVI stulecie, czyli czas dojrzałego renesansu.
Organetto, choć niepozorne, jednak fascynowało: mieściło się na kolanach, na niewielkiej klawiaturze grało się jedną ręką, drugą wykonawca musiał sam obsłużyć miech, który dostarczał powietrze do piszczałek. Entuzjastą średniowiecznego instrumentu jest pochodzący z Barcelony Guillermo Pérez. Od ponad dekady koncertuje solowo oraz z zespołami muzyki średniowiecznej (Mala Punica, Micrologus, Ensemble Unicorn czy Diabolus in Musica) oraz uczy i prowadzi kursy mistrzowskie gry na średniowiecznych organach.
Marcin Majchrowski
Ceny biletów: 15 zł (młodzież szkolna, studenci do 26 roku życia, na podstawie dokumentu uprawniającego do zniżki), 30 zł (dorośli)
Partner
